„Pomogę bo mogę”. Jak czterolatek z Konina zapoczątkował akcję

Po dramatycznych wydarzeniach na południu Polski, mieszkańcy Konina, między innymi Marek Bystrzycki i Sebastian Woźniel, pokazali siłę solidarności. Zbiórka darów dla powodzian udowodniła, że małe gesty mają wielkie znaczenie.
Marek Bystrzycki - współtwórca spółdzielni socjalnej „Sport i rehabilitacja” w Koninie, koszykarz na wózku, założyciel drużyny KSS Mustang Konin mówi jak zaczęła się ta pomoc. To sąsiad, a właściwie jego synek, wpadł na wspaniały pomysł.
- Spółdzielnia, Fundacja Podaj Dalej, wolontariusze z Konina i okolic od początku byli zaangażowani w pomoc. Dzięki Centrum Organizacji Pozarządowych, gdzie był pierwszy magazyn, zorganizowaliśmy zbiórkę podstawowych darów dla poszkodowanych mieszkańców Stronia Śląskiego, Lwówka, Radochowa, miejscowości, które najbardziej ucierpiały - mówi Marek Bystrzycki.
Sąsiedzka współpraca okazała się owocna. - Jak zobaczyłem w telewizji co się dzieje na południu Polski, bardzo to przeżyłem bo jeździliśmy tam co roku. Oglądałem wiadomości, gdy podszedł do mnie czteroletni syn i zapytał, co się stało, że jestem tak przejęty – mówi Sebastian Woźniel. – Pokazałem mu, że tam gdzie byliśmy, ludzi dotknęła tragedia. Przytulił się do mnie i powiedział „Tato pomogę bo mogę”.
Czterolatek wiedział co robić, więc ojciec zaczął działać. - Ogłosiłem na grupach zbiórkę dla powodzian. Pomogli sąsiedzi, między innymi Marek Bystrzycki i ludzie ze spółdzielni, fundacji, wolontariusze. Udało się zebrać trzy duże samochody darów. Pojechało tam także kilka osób, aby pomóc powodzianom w usuwaniu skutków zalania. Myślałem, że jestem twardym charakterem, ale jak to zobaczyłem to nogi się pode mną ugięły – mówi Sebastian Woźniel. –
Ważna była pomoc zwłaszcza dla starszych ludzi, którzy mieszkali na uboczu. Po produktach pierwszej potrzeby, konieczne było wsparcie w zakresie wyposażenia, na przykład w kuchenki do przyrządzania posiłków, a także przy odbudowie zniszczonych domów. Wspólnymi siłami zorganizowano kolejne wyjazdy z darami, aby wesprzeć konkretnych poszkodowanych. Na Mikołajki udało się przygotować paczki dla rodzin. A konińska Fundacja Podaj Dalej zakupiła dla młodych zawodników z Lądku Zdroju 40 kurtek i rękawiczki do treningów na zewnątrz.
To nie koniec wsparcia. Trwa właśnie zimowa zbiórka na opał dla poszkodowanych przez powódź, zwłaszcza samotnych i osób z niepełnosprawnościami. – Pomogę bo mogę, jak powiedział mój synek – dodał dumny ojciec i zorganizował zrzutkę. TUTAJ można dołączyć ze wsparciem na "ciepłą zimę dla powodzian".
Zdjęcia udostępnione przez organizatorów akcji.
Komentarze nie na temat są usuwane.