Krzysztof Stelmach, trener Aniołów Toruń: „To było fajne widowisko”

Siatkarski horror w Wilczynie już za nami. Wilki Wilczyn uległy mknącym po awans do I ligi Aniołom Toruń 2:3. O wrażeniach po jego zakończeniu opowiedzieli trenerzy obu drużyn: Michał Muszyński i Krzysztof Stelmach.
Michał Muszyński, czyli trener Wilków Wilczyn mecz podsumował krótko. – Punkt cieszy ale bardziej jednak gra. Z tym zespołem to spora sztuka. Po ostatnich słabszych występach zrobiliśmy mały krok do przodu.
Jego drużyna robiła, co mogła. Natomiast punkt zdobyty z tak mocnym rywalem trzeba uznać za sukces. Goście do tej pory nie przegrali żadnego meczu, tracąc wygrane za trzy punkty jedynie w Żychlinie, Sieradzu i wczoraj w Wilczynie. Trenerem tej maszyny do wygrywania jest Krzysztof Stelmach, jedna z legend polskiej siatkówki. W reprezentacji rozegrał ponad 270 spotkań. Zdobył wiele medali jako zawodnik i trener, jest olimpijczykiem z Atlanty.
Co do powiedzenia po dopiero co zakończonym horrorze miał trener Aniołów Toruń? – Radość sprawia każde wygrane spotkanie. Bez znaczenia czy to będzie 3:0, czy tak jak dzisiaj 3:2. Cieszę się ze zwycięstwa ale dzisiaj mieliśmy zarówno dobre jak i złe momenty. Cała drużyna zasłużyła żeby ją zganić za drugiego i trzeciego seta. A pochwalić za czwartego i piątego. Ogólnie jestem bardzo zadowolony i oby tak dalej. Bez wątpienia było to fajne widowisko ze sporą dawką emocji w tak specyficznej hali.
No właśnie, hala. Jak wszyscy dobrze wiedzą ta w Wilczynie jest zbudowana na miarę lokalnych potrzeb i możliwości. Jak wobec tego się w niej gra? – Na pewno gospodarze mają przewagę nad drużynami przyjezdnymi. Każdej drużynie i każdemu siatkarzowi zawsze lepiej się gra w dużej hali a nie kameralnej jak ta. W dużym obiekcie można więcej bronić, podbijać piłkę wyżej – zakończył Krzysztof Stelmach.
Szukasz pracy? Kilkaset aktualnych ofert znajdziesz w naszym serwisie ogłoszeniowym.
Komentarze nie na temat są usuwane.