Dobiega końca ponad półwieczna historia największej konińskiej odkrywki
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Słoń był duży, bo mierzył nieco ponad cztery metry, a więc tyle, ile największe współczesne słonie afrykańskie, mógł więc ważyć około 10 ton. Znaleziony pod Kleczewem szkielet należy do najlepiej zachowanych spośród dotychczas odnalezionych przedstawicieli tego gatunku, a jednocześnie jest z nich największy. Słonie leśne żyły w klimacie zbliżonym do dzisiejszego, więc znaleziony pod Kleczewem okaz utopił się zapewne co najmniej 110 tys. lat temu, jeszcze przed ostatnim zlodowaceniem, jakie dotknęło nasze ziemie. Uratowane kości zwierzęcia sprzed tysięcy lat razem z jego modelem można oglądać w Muzeum Okręgowym w Koninie (więcej na ten temat w artykule: „Kiedy ulicą Przemysłową maszerowały słonie i olbrzymie jelenie”).
Bursztynowe zbiory i legendy
Innym bogactwem jóźwińskiej odkrywki był bursztyn (na fot. 9 kolekcja Mirosława Karolaka).
– Sam wykopałem piękny okaz, duży prawie jak pięść – opowiada Mirosław Bartkowiak. – Widziałem, że został rozcięty przez wiadro i szukałem drugiej połowy, ale nie znalazłem. A miał bardzo ładny zielony odcień. Dałem go później komuś w prezencie.
Bursztyn nie miał wtedy jeszcze takiej wartości jak dzisiaj i – jak mówią górnicy – jak się go uzbierało w torebkę od cukru i zaniosło do jubilera, starczało akurat na zakup pół litra wódki. Największe bursztynowe Eldorado zaczęło się na Jóźwinie w czerwcu 2005 roku, kiedy koparka nadkładowa Rs-1200 dotarła do bardzo dużego skupiska tej żywicy kopalnej. Trudno ocenić, ile warte są opowieści o olbrzymich zyskach, które stały się udziałem posiadaczy największych okazów. Podobno właściciel 3-kilogramowego kawałka bursztynu dostał za niego 15 tys. zł, a innemu górnikowi oferowano 10 tys. zł za kilogramowy jantar (więcej na ten temat „Złoto znad węgla”).
Największa i najżywotniejsza
Jóźwińska odkrywka składała się z trzech pól wydobywczych. Dwa pierwsze - Jóźwin I Jóźwin IIA – znajdowały się między Jóźwinem a Kleczewem. Wyrobisko końcowe tego drugiego zostało napełnione wodą i od lat funkcjonuje tu Kleczewski Park Rekreacji i Aktywności Fizycznej zwany potocznie kleczewską Maltą (fot. 10). W ciągu niemal trzydziestu lat eksploatacji z obu pól zawieziono do konińskich elektrowni około 110 mln ton węgla.
Jeśli doliczyć do tego ponad 50 mln ton z rozciągającego się na północ od Kleczewa pola IIB, Jóźwin dostarczył naszym siłowniom grubo ponad 160 mln ton paliwa, a więc o około 30 mln ton więcej niż największy do tej pory Pątnów, który pod względem długości eksploatacji również ustępuje Jóźwinowi o kilkanaście lat. W wyrobisku końcowym odkrywki planowany jest też największy z dotychczasowych pokopalnianych zbiorników wodnych, którego powierzchnia osiągnie 763 hektarów, tyle co czterdzieści naszych jezior Zatorze.
Po zamknięciu Jóźwina (fot. 11-16) i planowanym również na koniec tego roku zakończeniu eksploatacji Drzewiec pozostanie czynna już tylko jedna odkrywka konińskiej kopalni – Tomisławice.
Fot. Piotr Ordan
Komentarze nie na temat są usuwane.